Recenzja CS: Resident Evil 3 Remake jest martwy w dniu przyjazdu

Recenzja CS: Resident Evil 3 Remake jest martwy w dniu przyjazdu

Powolny i przerażający. To były słowa, które przyszły mi do głowy podczas mojego stosunkowo krótkiego przejazdu przez spustoszony przez zombie pejzaż miejski Raccoon City w pięknie wyrenderowanym, choć ołowiowym remake'u 1999 roku. Resident Evil 3: Nemesis (wydany na oryginalnej konsoli Playstation). Pamiętasz ten? Ja też nie. To było dawno temu.



POWIĄZANE: Legendary zapowiada MonsterVerse Watch Along Party

nowe filmy na Amazon Prime w maju 2017

Bez znaczenia. Ten remake jest w zasadzie całkowicie nową grą, z wyjątkiem niektórych elementów fabularnych i postaci. Grasz jako twarda dziewczyna Jill Valentine, która nosi niebieską koszulę. A później Carlos Oliveira, który ma śmieszne włosy i mówi jak Keanu Reeves („Woa!”). Charakter i osobowości nie są teraz ważne. Walczymy z zombie, kochanie!



Cóż, w pewnym sensie. Po krótkim wprowadzeniu gracze muszą przejść przez stosunkowo niewielki blok miasta w poszukiwaniu ziół, broni i innych urządzeń potrzebnych do otwierania drzwi, szafek i magicznych skrzyń.



I to wszystko.

Różnorodne zombie mosey w mieście. Niektórzy wyglądają jak ludzie, inni jak pająki, a jeszcze inni jak cholerne t-rexy. Od czasu do czasu pojawiają się więksi złoczyńcy, tacy jak Nemesis, i rzucają w ciebie różnymi rzeczami, w takim przypadku musisz biec, a właściwie chodzić w szybszym tempie.

Na tym polega jeden z moich największych problemów z grą - tempo. Może dlatego, że spędziłem ostatnie kilka tygodni na wysadzaniu demonów do piekła w ciągłej ekstrawagancji akcji Doom: wieczny , a może jestem przyzwyczajony do otwartych przestrzeni Red Dead Redemption 2 . W każdym razie, Resident Evil 3 , choć wspaniały do ​​oglądania, wydaje się powolny i mały w porównaniu z innymi strzelankami z perspektywy trzeciej osoby ostatnio.



Jako Jill, a później Carlos, masz zasadniczo dwie prędkości: spokojną i niezbyt spokojną. Zakładam, że większe prędkości ułatwiłyby unikanie wrogów, a może przyspieszenie sprawiłoby, że mapy wydawałyby się jeszcze mniejsze, niż już czują. I tak, powoli unikasz wolno poruszających się zombie - lub naciskasz R1 na kontrolerze PS4, aby powoli unikać - jednocześnie zbierając wyżej wymienione artefakty potrzebne do posunięcia naprzód fabuły. Wiąże się to z wieloma cofnięciami i frustracją, gdy masz do czynienia z absurdalną liczbą nieumarłych, których trudniej jest zabić niż hordę wschodnioafrykańskich gigantycznych ślimaków. W pewnym momencie na początku gry potrzebowałem węża strażackiego do podłączenia do hydrantu przeciwpożarowego, aby ugasić pożar. Musiałem przejść przez mapę (nie mniej przez sklep z pączkami) i ostatecznie znalazłem przedmiot w elektrowni metra. Z wężem teraz ciągniętym, musiałem wrócić do lokalizacji hydrantu przeciwpożarowego, ugasić pożar, poradzić sobie z kilkoma irytującymi pająkami zombie, aby włączyć zasilanie, a następnie wrócić na stację metra, aby poprowadzić pociąg, i w końcu biegnij na stację kolejową, żeby spotkać się z Carlosem, który, jak sądzę, był zbyt zajęty układaniem włosów, żeby mu pomóc. Aha, i Nemesis był w mojej opowieści przez co najmniej połowę z tego, co czyni tę przygodę jeszcze bardziej irytującą.

Biedna Jill otrzymała irracjonalną liczbę ugryzień w szyję z powodu mojej niezdolności do wycelowania mojej pieprzonej broni lub biec szybciej niż chorobliwie otyły mężczyzna przez melasę. Myślę, że to na mnie.

Na szczęście opowieść trwa dość krótko 6-10 godzin, w zależności od tego, jak bardzo jesteś biegły w unikaniu nieznośnych złoczyńców. Jestem do dupy. Tak więc zajęło mi to około dziewięciu godzin. W związku z tym powiedziałbym, że kampania działa jako łagodna rozrywka w ciągu weekendu. Ale Capcom chce 60 dolarów za tego frajera i nie jestem pewien, czy jakość (lub długość) potwierdza tak ogromną cenę.



Aby odłożyć taką krytykę, twórcy włączyli się Resident Evil: Resistance , gra bonusowa dla wielu graczy, w której różne postacie przepychają się przez zrujnowane lokacje w poszukiwaniu elementów układanki i części, aby otworzyć drzwi i tajemnicze pudełka. Czasomierz zachęca cię do zrobienia. Kiedy osiągnie zero, gra się kończy. Im więcej drzwi otwierasz, tym dłużej trwa gra.

grałem Odporność z moją córką i naszą dwójką (przeważnie) bawiliśmy się przez kilka godzin, zanim znudziliśmy się formułą. Tylko tyle razy możesz ponownie uruchomić mapę lub szukać ziół, zanim takie zadania staną się nudne.

ZWIĄZANE Z: Spawn Kickstarter uruchamia zaktualizowaną figurkę kolekcjonerską z 1995 roku

Może jestem zbyt krytyczny. Być może gra wieloosobowa to coś więcej, gdy naprawdę zagłębisz się w nią przez więcej niż kilka godzin. Ludzie, z którymi rozmawiałem, wydają się to kopać. Przypuszczam, że jeśli lubisz wędrować po postapokaliptycznym krajobrazie w poszukiwaniu puzzli i innych dziwactw ze znajomymi online, to Odporność jest dla Ciebie.

Ogólnie rzecz biorąc, fani Resident Evil seria prawdopodobnie spodoba się odnowionej Resident Evil 3 . Dobrze się bawiłem. Chwile czystej radości podnoszącej poziom adrenaliny, takie jak intensywna walka ze wspomnianym wcześniej Nemezisem na szczycie płonącego budynku, od czasu do czasu zakłócają prymitywną kampanię. Ale nawet tym kawałkom czegoś brakowało. Więcej akcji? Więcej pilności? Wzrost tempa? Więcej Carlos / Keanu?

James Spader przez lata

I nie wiem.

Jako odrobina eskapizmu, Resident Evil 3 Remake spełnia swoje zadanie. Grafika jest oszałamiająca, a niektóre elementy gry wywołują dreszczyk emocji. Jak ze wszystkimi Resident Evil gry, istnieje wypróbowana i prawdziwa formuła, którą programiści wydają się chętniej odtwarzać, a nie rozszerzać lub ulepszać.

Mimo wszystkich jego eleganckich ulepszeń, Resident Evil 3 Remake czuje się jak relikt lat 90-tych.